Day 5 - 10 Dec.2011 - Recife
Today I have some good and some bad news to tell you. I will start with the good ones though. Ladies and Gentlemen we already have our car! Hurray! Our 4x4 is already standing in our friends’ garage.
This morning Gileno and Olav went to see Marcos again and finally the deal was sealed and the pick-up truck is ours for the next three months. The car insurance has been extended as well and now it does cover other countries we are going to drive through. However, we still want to organise a declaration document in which the owner would give us his authorisation to cross the Brazilian border in his car. This is apparently not officially required for a rented car but we would like to cover our backs, just in case. Our friend Gileno is already on top of it.
OK, and now the bad news. Three of us, Jaqueline, Olav and me, got a bit sick after whatever bad it was we ate yesterday. Out of our trio I think I got least affected. I had to dig out our medical box, which I carefully prepared before our trip. I remember Olav saying “ I don’t think I have ever been so well prepared for any of my trips to South America.” But after my first visit to Bolivia in 2008 I remember just too well what could happen to you. This is no proper medical box such as you would have in your car. Instead I used one of our old shoeboxes to stuff it with various medicines. I had to smile to myself when I eventually took the box out of my luggage. It is a North Face shoebox with an inscription ‘NEVER STOP EXPLORING’. OK, I kinda smiled but really hope that we will not have to explore this box too often!
As to our trip programme, currently we are falling a couple of days behind our schedule. This is due to the fact that we had to go for the plan ‘B’, that is to rent a car, and due to our recent indisposition.
Now is 9pm local time and the medication has already made us feel a bit better. At this point we would also like to say a big ‘Thank You’ to our host family who also took great care of us, especially Jaqueline, who despite of not being well herself cooked for us and made us some herbal tea.
We hope that there is still a chance to catch up with the schedule and not have to exclude the Atacama Desert from our trip. Night, night. ______________________________________
Dzień 5 – 09 Dec 2011 – Recife
Dziś mam trochę dobrych wieści i trochę złych. Zacznę od tych dobrych. Panie i Panowie mamy już nasz samochód! Hurrraaaa! Nasz 4x4 już jest w garażu nszych znajomych.
Dziś rano Gileno i Olav poszli zobaczyć się z Marcosem i w końcu dobili targu. Samochód jest teraz nasz na całe trzy miesiące! Również udało nam się załatwić dodatkowe ubezpieczenie, które obejmuje państwa przez które będziemy przejeżdżać.
Dodatkowo chcemy załatwić deklarację, w której właściciel samochodu da nam swoje pisemne pozwolenie na przekroczenie samochodem granicy brazylijskiej. Podobno nie jest to obecnie wymagane, ale chcemy to mieć tak na wszelki wypadek. Nasz przyjaciel Gileno już sie tym zajął.
OK to teraz złe wieści. Trójka z nas, Jaqueline, Olav i ja czymś żeśmy się trochę wczoraj struli. Z całego naszego trio myślę, że dotknęło mnie to najłagodniej. Musiałam wygrzebać z naszego bagażu naszą apteczkę, którą starannie przygotowałam przed naszym wyjazdem. Pamiętam jak Olav powiedział wtedy do mnie: “Chyba nigdy nie byłem tak dobrze przygotowany do żadnej z moich wypraw do Ameryki Południowej”. Jednak po mojej pierwszej wizycie w Boliwii w 2008 roku pamiętam aż za dobrze co może się przytrafić. Moja apteczka to nie jest taka, którą się zazwyczaj ma w samochodzie. Zrobiłam swoją własną, do której użyłam starego pudełka po butach, które to wypełniłam po brzegi różnymi lekarstwami. Uśmiechnęłam się sama do siebie, kiedy w końcu wygrzebałam je z mojego bagażu. To pudełko po butach North Face z napisem ‘NIGDY NIE ZAPRZESTAWAJ POSZUKIWAĆ’. OK, powiedzmy, że troche się uśmiechnęłam, ale mam nadzieję, że nie bedę musiała za często zaglądać do tego pudełka!
Odnośnie naszego programu podróży, obecnie jesteśmy parę dni do tyłu. Głównie z powodu samochodu – musieliśmy zdecydować sie na plan ‘B’ i wynająć samochód jak również z powodu naszej obecnej niedyspozycji.
Teraz jest 9:00pm czasu lokalnego, lekarstwa powoli zaczęły działać i czujemy się trochę lepiej. Tu również chcielibyśmy serdecznie podziękować naszej rodzinie goszczącej, która otoczyła nas opieką, a w szczególności Jaqueline, która sama nie czując się najlepiej gotowała dla nas i robiła ziołowe herbatki.
Mamy nadzieję, że nadal mamy szansę nadrobić stracony czas i nie będziemy zmuszeni rezygnować z Pustyni Atacama. Dobrej nocy.
|
Your Comments: