Day 4 - 09 Dec.2011 - Recife
After yesterday’s public holiday this morning the city woke us up with its usual clatter coming through our bedroom window from down below. The physics of noise is merciless and the traffic noise bounces up to our seventh floor apartment as soon as first commuters are on their way to work, just a little bit too early. This plus the heat does not make it very pleasant to have a long lie-in. And so we had an early start again. First a coldish shower. In fact there is no other option as there is no hot water tap here. Water temperature is probably around 20C. It gives you a wee shiver to start with but just a few seconds later it is really nice and refreshing. As long as it lasts because in this climate you could literally shower every half an hour. The daily temperature is roundabout 30C but the ‘feels like’ temperature is said to be around 38C.
Today Gileno arrived from Brasilia to help us with further arrangements to rent the car. While me, Ania, concentrated on preparing additional text for our webpage Olav and Gileno went together to see Marcos the owner of ‘Exclusive Rent a Car’ to seal the deal. As we say in Polish ‘two make a couple, three make a crowd’ and since I would not be able to take an active part in the discussion anyway I thought it would be better if the boys organised it themselves. I am not sure if this is a typical Brazilian way of doing business but normally negotiations can be quite loud with a fair bit of bargaining. For someone like me, not being into the conversation and just observing from the side, it appears as if the people involved are having a serious argument.
Olav and Gileno came back home around 2:00pm and thereafter we all drove to Brasilia Teimosa to have something to eat. This time we had some sun-dried meat dish, ‘carne de sol’. The view was great again, food not quite so.
We were back at home sometime early evening, had a shower and a quick shopping session in the city centre of Recife.
The Car
“I've been lucky. I'll be lucky again.”
And yes, the car….almost everything was sorted out this afternoon. So we nearly have our 4x4 Mitsubishi L200. There is some more paper work to be organised and thereafter all will be done and dusted. Then the car will be ours for the whole three months and we can also decorate it with our logo stickers.
Btw it is really great that the car turned out to be silver and not black for example. Silver colour would not attract so much heat and, what is more important, our stickers which were designed to be put on a silver-coloured car will be well usable and visible. I think we owe you here a small clarification as to the ‘car deal’. Initially our friend Gileno was planning to buy a new car (as well a silver one) and we wanted to contribute towards the purchase the same amount as it would cost us if we got a car from a local rental company. This way we would be travelling by a new car and our money would go to our friend rather than to a stranger. However, the deal fell through and Gileno was not able to get a loan from the bank on time. And so we had to go for the plan ‘B’ that is renting a car and hoping that the car would turn out to be anything but a dark-coloured one. With time already being tight we could not afford to be too colour-fussy. As things stand at the moment, all being well, tomorrow we will have our one-year-old silver beast to take us through our trip for over 20,000km. And so we shall treat it well.
Bye for now. ______________________________________
Dzień 4 – 08 Dec 2011 – Recife
Po wczorajszym święcie dziś rano miasto obudziło nas swoim zwykłym zgiełkiem dochodzącym z ulicy w dole przez okno naszej sypialni. Prawa fizyki są bezlitosne i hałas z ulicy dociera do naszego mieszkania na siódmym piętrze jak tylko pierwsi pracownicy ruszają w trasę, ciut za wcześnie. To plus gorąco nie nastraja do duższego, porannego leżenia w łóżku. Tak więc znowu mieliśmy wczesny start. Najpierw zimny prysznic. Tak właściwie to nie ma innej opcji, bo nie ma tu kranu z ciepłą wodą. Temperatura wody jest około 20C. Na samym początku przechodzi człowieka mały dreszczyk, ale tylko parę sekund później jest bardzo przyjemnie i orzeźwiająco. Jednak nie na długo, ponieważ w tym klimacie możnaby dosłownie brać prysznic co pół godziny. Dzienna temperatura to około 30C, ale odczuwa się ją jak 38C.
Dziś Gileno przyjechł z Brasilii, żeby pomóc nam w dalszych pertraktacjach w celu wynajęcia samochodu. Podczas gdy ja, Ania, skoncentrowałam się na pisaniu tekstu do naszej strony internetowej Olav i Gileno poszli zobaczyć się z Marcosem, który jest właścicielem ‘Exclusive Rent a Car’ żeby dobić targu. Jak to my mówimy po polsku: ‘dwoje to para, troje to tłum’, a ponieważ i tak nie mogłabym brać udziału w rozmowie pomyślałam, że będzie lepiej jak chłopaki sami to zorganizują. Nie wiem, czy to typowy sposób prowadzenia negocjacji w Brazylii, ale czasem mogą być one dość głośne ze sporą dawką targowania. Dla kogoś jak jak, kto stałby z boku i tylko obserwował, mogłoby sie wydawać, że biorący udział w pertraktacjach nieźle się sprzeczają.
Olav i Gileno wrócili do domu około 14:00 i zaraz potem wszyscy pojechaliśmy do Brasilia Teimosa na coś do jedzenia. Tym razem mieliśmy ‘carne de sol’ czyli dosłownie tłumacząc mięso suszone na słońcu. Znowu z pięknym widokiem na plażę, ale tym razem jedzenie było niespecjalne.
Byliśmy w domu wczesnym wieczorem, wzieliśmy szybki prysznic i poszliśmy na małe zakupy do centrum Recife.
Samochód
“I've been lucky. I'll be lucky again.” (“Miałam szczęście. Znowu mi się poszczęści.”)
Ach tak, samochód…prawie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik dziś po południu. Tak więc prawie mamy nasz 4x4 Mitsubishi L200. Zostało jeszcze trochę papierkowej roboty do zrobienia i będzie pozamiatane. Wtedy samochód będzie nasz na całe trzy miesiące i będziemy go mogli udekorować naklejkami z naszym logo.
A tak na marginesie to super, że samochód okazał się być koloru srebrnego, a nie na przykład czarnego. Srebrny nie będzie się tak mocno nagrzewał w słońcu, ale co najważniejsze, nasze naklejki, które zaprojektowaliśmy na samochód koloru srebrnego, będą użyteczne i widoczne. Myślę, że jesteśmy tu Wam winni małe wyjaśnienie odnośnie samochodu. Początkowo nasz przyjaciel Gileno planował kupić nowy samochód (też srebrny), a my chcieliśmy się do kupna dołożyć tyle ile kosztowałoby nas wynajęcie samochodu z lokalnej wypożyczalnie samochodów. W ten sposób podróżowalibyśmy nowym samochodem, a nasze pieniądze poszłyby do naszego znajomego, a nie kogoś obcego. Jednak to nie wypaliło i Gileno nie otrzymał na czas pożyczki z banku. Tak więc musieliśmy się zdecydować na plan ‘B’, to jest wynająć samochód i mieć nadzieję, że nie okaże się być ciemnego koloru.
Ponieważ czas już nas gonił, nie mogliśmy sobie pozwolić na wybrzydzanie odnośnie koloru samochodu.
W chwili obecnej wygląda na to, jak wszystko pójdzie dobrze, że jutro będziemy mieli naszą ‘srebrną bestię’, która zabierze nas w naszą podróż przez ponad 20,000km. Także musimy dobrze ją traktować. Na razie.
|
Your Comments: