Please zoom in to see all the photo icons along our track.

Day 37 - 11 Jan.2012 - Ushuaia


Today was the final stretch to our main destination Ushuaia on Tierra del Fuego. We had only 200km to go and the road was surprisingly good. As we travelled along, the countryside changed from the Pampa plains of Patagonia we were so used to by now to dramatic mountains. Shortly before reaching Ushuaia we were going over a mountain pass giving fantastic views over Lago Escondido. A few more kilometres and we reached Ushuaia – the town at the end of the world. We found a lovely campsite on the hill overlooking the town, put up our tent and went into town to do some shopping and get the V-belt of the engine changed and fix some minor rattling noise on the car, which was rather annoying us for the last few days. The mechanic from the garage was really a nice and competent guy. He left the car he was working on and started to work on our car. On top of that he really did not charge us a lot for his work, were really amazed about the service. After that we went to Carrefour (yes, the French supermarket is really everywhere) and bought some stuff for dinner. We decided to make our own Parrilla at the campsite and bought things for BBQ. The wood for the fire we found in the nearby forest and off we went to light the fire for out dinner at the end of the world.
Wow! We still can’t believe we are so far away.
______________________________________

Dzień 37 – 06 11 stycznia 2012 – Ushuaia


Dziś był ostatni odcinek trasy do naszego celu Ushuaia w Ziemii Ognistej. Mieliśmy do pokonania tylko 200km i warunki drogowe były zaskakująco dobre. Po drodze otaczjący nas krajobraz zmienił się z równin Pampa w dramatyczne masywy górskie. Krótko przed Ushuaia przejeżdżaliśmy przez przełęcz, z której mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki na Lago Escondido. Po kolejnych kilku kilometrach dojechaliśmy do Ushuaia – miasta na końcu świata. Znaleźliśmy sobie fajne pole namiotowe, położone na wzgórzu z widokiem na na miasto i tam rozbilśmy nasz namiot. Potem poszliśmy do miasta zrobić zakupy i wymienić pasek silnikowy w samochodzie. Od paru dni dochodzi nas również dość irytujący, klekoczący dźwięk z okolicy silnika i to też chcieliśmy naprawić zanim ruszymy w dalszą trasę.
Mechanik samochodowy, do którego sie udaliśmy okazał się miłym i kompetentnym gościem. Zostawił samochód nad którym właśnie pracował i zajął się naszym autem. Do tego nie policzył sobie dużo za robociznę, więc miło byliśmy tym wszystkim zaskoczeni. Potem poszliśmy do Carrefour (tak, ten francuski supermarket można znaleźć nawet na końcu świata) i zrobiliśmy zakupy na obiad. Zdecydowaliśmy się zrobić naszą własną Parilla (grill) na polu namiotowym. Drewno znaleźliśmy w pobliskim lesie i poszliśmy rozpalić ognisko, żeby przyrządzić naszego grilla na końcu świata!
Wow! Nadal ciężko nam uwierzyć, że jesteśmy tak daleko!

Your Comments:

Aneta wrote on January 19, 2012 - 01:21 am:
Ma und Pa wrote on January 18, 2012 - 02:09 pm:
Liebe Grüße aus Mauterndorf. Wir haben hier hervorragendes Wetter, z.B. auch 25 Grad minus. Das ist im Gegensatz zu euch ein Unterschied von ca. 60 Grad. Aber hier ist nicht Ende der Welt. Liebe Grüße bis bals
Pa und Ma
mama wrote on January 17, 2012 - 11:42 am:






Make e-mail private   Make message private