Please zoom in to see all the photo icons along our track.

Day 25 - 30 Dec.2011 - Colonia de Sacramento


Today was our second day in Uruguay and we went from Punta del Este to Colonia de Secaramento. We did stop quickly in Montevideo but did not really find the city too inviting. We probably did not find the right spots and could not park the car with all our luggage inside and have a stroll through the town. This is truly a disadvantage of this Pick-up Truck as you can not lock the boot of the car and potentially everybody can open it and take our bags out.
So we shortened the city sightseeing tour of Montevideo to a “drive through” only and continued our way to Colonia where we arrived in the early afternoon. But here again the same problems of filled posadas. This time, however, we found a very nice one for the same amount of money but absolutely incomparable to the last hotel in Punta del Este. The posada is in an old colonial house from 1850 and the rooms were stylish renovated. The only room left was the luxury room and luxury it was indeed. We almost felt like colonial noblemen living in a Casa Grande.
But similar to our posada was the whole old part of Colonia. With its old houses and cobble stone streets it has a truly charming atmosphere. There are plenty of bars and restaurants with their tables on the streets inviting you to stay for a drink or something to eat. We felt it was really a shame that we could not have been here already yesterday. This city definitely enchanted us. We went down to the ferry terminal to buy the passage ticket across the River Plate to Buenos Aires for the next day in the afternoon. Another quite expensive affair. The one-hour trip across cost us 4000 $U (about £ 130) – it seems everything in Uruguay is really expensive. They say Uruguay is the Switzerland of South America – in terms of prices we can definitely confirm this!
The rest of the day we spent in the lovely streets of Colonia and went to bed as colonial noblemen – happy but without money.
______________________________________

Dzień 25 – 30 grudnia 2011 - Colonia de Sacramento


Dziś jest nasz drugi dzień w Urugwaju. Z Punta del Este pojechaliśmy do Colonia de Sacramento. Mieliśmy krótki postój w Montevideo, ale miasto nie zrobiło na nas specjalnego wrażenia. Prawdopodobnie nie zobaczyliśmy najciekawszych miejsc, bo nie mogliśmy zostawić samochdu z całym naszym bagażem i iść pochodzić po mieście. To rzeczywiście wada naszego samochodu, że nie można zakluczyć bagażnika i potencjalnie każdy może go otworzyć i zabrać nasze torby.
Dlatego ograniczyliśmy nasze zwiedzanie Montevideo do przejazdu przez miasto i pojechaliśmy do naszego kolejnego przystanku w Colonii, gdzie dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Jednak i tu mieliśmy ten sam problem ze znalezieniem lokum, gdyż większość tzw pousadas była już pełna. Jednak tym razem udało nam się znaleźć miejsce, za tą samą ilość pieniędzy co ostatnio, ale zupełnie nieporównywalne jakością do naszego ostatniego lokum w Punta del Este. Nasza pousada to zabytkowa, stylowo odrestaurowana reydencja z 1850 roku, pamiętająca czasy kolonialne. Jedyny wolny pokojem do wzięcia był luksusowy apartament i takim też się okazał.
Poczuliśmy się prawie jak para arystokratów mieszkającym w wielkim domu kolonialnym.
Cała historyczna część Colonii była podobna do naszej pousady, pełna zabytkowych budynków i brukowanych uliczek z iście ujmującą atmosferą. Colonia wypełniona jest barami i restauracjami mającymi również wystawione stoliki na ulicach i zapraszającymi, żeby wstąpić na coś do picia bądź jedzenia. Trochę żałowaliśmy, że nie przyjechaliśmy tu już wczoraj, bo miasto zdecydowanie nasz oczarowało.
Poszliśmy również do przystani promowej żeby kupić bilety na prom do Buenos Aires na następny dzień po południu. I tu następny kosztowny wydatek – 4000 $U (około £130) – wygląda na to, że w Urugwaju wszystko jest drogie. Mówią, że Urugwaj to Szwajcaria Ameryki Pd i rzeczywiście jeśli chodzi o ceny to możemy to potwierdzić!
Resztę dnia spędziliśmy przechadzając się malowniczymi uliczkami Colonii i poszliśmy spać jak niegdyś arystokraci kolonalni – szczęśliwi, ale bez pieniędzy.

Your Comments:







Make e-mail private   Make message private