Day 1 - 06 Dec.2011 - Travel
After a night in Madrid, paid by Iberia, we awoke and had a nice breakfast at the hotel. Yesterday we went from Aberdeen via London to Madrid, and as there was no connection flight we stayed one night in a hotel near the airport.
Today was a long day with an 11 hr long flight to São Paulo and from there 3 more hrs back up to Recife. I was impressed that at all the check-ins there was no issue with our four pieces of check-in luggage. I expected to have more discussions about excess luggage but all went smoothly.
The Iberia flight across the Atlantic was relatively boring, as usual. After a couple of hours flight you think “we must be close to landing now” but a short glimpse at the watch tells you that only 4 hours have passed by. The in-flight entertainment was not of great help to kill time either and they even showed a really boring film twice.
But here we go, we survived this as well. In São Paulo we had to pick up the luggage and go trough customs, all no headache there. I was honest enough to declare my video camera, which is over 3000 US$ but the guy at the customs office asked me “do you really want to declare it? It is easier if you just walk through without declaration. Just go through the green line” – I like the “jeitinho” (the way of dealing with things) here.
Then three more hours waiting for the flight to Recife. From the flight itself we hardly remember anything. We slept most of it as we were really tired. After all it was already 1:30 after midnight UK time when the plane took off.
After three more hours we arrived in Recife and all our luggage with us! Hurray, all went well. Now the final challenge was to squeeze all our luggage and us into the car but even that went without any major issues. At 3 in the morning (6AM UK time) we finally went to sleep. ______________________________________
Dzień 1 – 06 Dec 2011 – Podróż
Po nocy spędzonej w hotelu w Madrycie, opłaconej przez linie lotnicze Iberia, przebudziliśmy się i zjedliśmy smaczne śniadanie w hotelowej restauracji.
Wczoraj przylecieliśmy do Madrytu z Aberdeen z przesiadką w Londynie i ponieważ nie mieliśmy bezpośredniego połączenia zostaliśmy na noc w hotelu niedaleko lotniska.
Dzisiaj mieliśmy długi jedenastogodzinny lot do São Paulo, a stamtąd kolejne trzy godziny lotu z powrotem na północ do Recife. Byłem mile zaskoczony, że wszystkie odprawy naszych w sumie czterech bagaży odbyły się bezproblemowo. Oczekiwałem, że będziemy mieli kilka rozmów na lotnisku odnośnie naszego nadbagażu, ale wszystko poszło gładko. Lot Iberią przez Atlantyk był stosunkowo nudny, jak zwykle. Po kilku godzinach lotu myślisz sobie “już pewnie niedługo będziemy lądować” ale potem zerkasz na zegarek i widzisz, że dopiero minęły cztery godziny. Sprzęt audiowizualny nie był bardzo pomocny, żeby zabić czas i nawet puścili ten sam, nudny film dwa razy.
Ale co tam, daliśmy radę. W São Paulo musieliśmy odebrać nasz bagaż, żeby przejść przez odprawę celną. Znowu wszystko poszło bezboleśnie. Przechodząc przez odprawę celną chciałem zgłosić moją kamerę, która będac warta ponad 3000 US$ wymaga zgłoszenia, ale gość z odprawy celnej zapytał mnie: “Naprawdę chcesz to zgłosić? Będzie prościej jeśli przejdziesz bez deklarowania. Po prostu przejdź przez zieloną linie (nic do zdeklarowania)” – lubię tutejsze “jeitinho” (sposób w jaki rozwiązuje się tu niektóre sprawy).
Potem mieliśmy trzy godziny oczekiwania na lot do Recife. Z samego lotu prawie nic nie pamiętamy. Prawie cały przespaliśmy, bo byliśmy już tak zmęczeni. Jakby nie patrzeć kiedy samolot w końcu wystartował była to już 1:30 w nocy czasu brytyjskiego. Po trzech godzinach lotu dotarliśmy do Recife i cały nasz bagaż razem z nami! Hurrraaa, wszystko poszło dobrze. Ostatnim wyzwaniem było załadowanie naszego bagażu i nas samych do samochodu. Ale i tu obeszło sie bez problemów. O 3:00 nad ranem (6:00 rano czasu brytyjskiego) w końcu poszliśmy spać.
|
Your Comments: